Brak kategorii

Założycielka chrześcijaństwa

Kto założył chrześcijaństwo? Na to pytanie można odpowiadać przeróżnie, zależnie od tego, jaką perspektywę obierzemy i jak zdefiniujemy chrześcijaństwo. Najbardziej oczywista odpowiedź to Jezus, ale nie jest to odpowiedź jedyna. Jeśli patrzymy na chrześcijaństwo na płaszczyźnie nadprzyrodzonej, jako na dzieło Boże w świecie, to jego inicjatorem jest po prostu Bóg. Jeśli chrześcijaństwo rozumiemy jako uznawanie w Jezusie Syna Bożego i Chrystusa, to założył je Piotr pod Cezareą Filipową. Ktoś inny

„Opium” Szustaka i święta władza

W ramach swojej nowej serii o nawiązującym do Marksa tytule „Opium” słynny dominikanin Adam Szustak chce prezentować kościelne błędy, nadużycia i nieporozumienia. Jednocześnie zaprasza do dyskusji i zapewnia, że zależy mu na tym, by tematy „niosły” się dalej. W pierwszej kolejności zachęcił jakichś ważnych i poważnych ludzi, by zabierali głos w sprawach przez niego poruszonych, jednak potem dodał także, że również zupełnie zwykli ludzie mogą komentować jego wypowiedzi i to

Józef z Księgi Rodzaju jako Jezus

Skoro Józef Egipski nie przypomina tak do końca Edypa, to kogo ostatecznie przypomina? Odpowiedź nie jest szokująca ani oryginalna. W naszej kanonicznej, duchowej, chrześcijańskiej lekturze Biblii jest czymś normalnym, że upatrujemy w wielkich postaciach Starego Testamentu zapowiedzi Chrystusa. Józef także przypomina Jezusa, pod pewnymi względami nawet bardzo mocno. Ciekawe jest jednak to, że mamy tutaj do czynienia z podobieństwem, które nie jest eksplorowane przez samych autorów Nowego Testamentu. Ewangeliści jawnie

Józef z Księgi Rodzaju jako Edyp

Czytamy obecnie w czasie liturgii historię o Józefie, jednym z synów Jakuba. Został on, jak pamiętamy, sprzedany przez swoich braci i trafił do Egiptu, gdzie zrobił zawrotną karierę. Jaka jest geneza barwnej opowieści o Józefie? Prawdopodobnie jest ona głównie bardzo praktyczna. Izraelici opowiadali sobie swoje początki poprzez legendy o wielkich patriarchach, wędrujących sobie gdzieś w okolicach Kanaanu, choć jeszcze nie panujących nad tymi ziemiami. Opowiadano jednak również (może robili to

Jezus i tabu menstruacji

Ewangeliczne historie o spotkaniach Jezusa z ludźmi, o Jego słowach i czynach, najczęściej stanowią pewne wyizolowane jednostki literackie. Jest oczywiście w Ewangeliach jakaś ciągłość, jednak każdy pojedynczy epizod, na przykład opowieść o jakimś cudzie, da się z łatwością wykroić i spojrzeć nań jako na samodzielną całość. Między innymi to pozwala na sensowny podział tekstów ewangelicznych do czytania w ciągu roku liturgicznego. Jest jednak jeden wyjątek w tradycji synoptycznej i mamy

Hipisi i królowie – Ewangelia z 19.06 (Mt 6, 24–34)

W dzisiejszej perykopie słyszymy dalszy ciąg Jezusowego nauczania na temat podejścia do dóbr materialnych. Wszelkie interpretowanie tego i podobnych tekstów jest właściwie zbędne. Kto stara się te treści jakoś „wyjaśnić”, ten najczęściej chce je po prostu rozwodnić. Dzisiejszy fragment dostarcza najlepszego z możliwych przykładów tego zjawiska. W starszych wersjach Biblii Tysiąclecia, a więc tego przekładu Pisma, z którym większość z nas jest w naturalny sposób najbardziej osłuchana, pojawiało się słówko

Ślub nie jest sakramentem

W niniejszym tekście wyjaśnimy sobie raz na zawsze, na czym polegają dwa największe nieporozumienia w interpretacji małżeństwa w katolicyzmie. Po pierwsze, wskażemy na to, że małżeństwo jest sakramentem. Oficjalnie każdy o tym wie, jednak z naszych rozmów i podejścia do tych spraw wyłania się taki obraz, jakby to ślub był sakramentem. Tymczasem siódmy sakrament nazywa się „małżeństwo”, a nie „ślub”. Po drugie, wyjaśnimy sobie, że małżeństwo nie polega na byciu

Seminaria duchowne? Może lepiej nie

Przełom maja i czerwca to czas święceń diakonatu i prezbiteratu. Tym samym to także czas refleksji nad przyszłością formacji do służby kapłańskiej. Tu i ówdzie zwraca się uwagę na to, że coraz mniej kandydatów zgłasza się do seminariów, co stawia pod znakiem zapytania istnienie odrębnych placówek tego rodzaju w każdej diecezji. Placówek, dodajmy, z gigantyczną kadrą i często potężną infrastrukturą, w której gęstość zaludnienia spada z roku na rok. Nie

Przeklęty figowiec

Proces powstawania Ewangelii w ich ostatecznym kształcie był żmudny, skomplikowany i niekiedy karkołomny. Różne przekazy, interpretacje, reinterpretacje, nawarstwiające się tradycje, łączone w jedno odrębne opowieści i słowa. Wreszcie porządkująca wszystko ostateczna redakcja. Czasem ten proces dawał efekt dość dziwny i nieźle zakręcony, czego przykładem jest dzisiejsza perykopa z Ewangelii Marka. Powtórzmy sobie krótko, co dzieje się w czytanej dzisiaj w liturgii Ewangelii. Jezus wychodzi ze świątyni, opuszcza Jerozolimę i udaje

Jezus syn Syracha i Jezus Żyd

Księga Mądrości Syracha to jedyna w katolickiej Biblii księga, której autorem jest Jezus. Nie chodzi jednak o Jezusa Chrystusa, ale o jakiegoś mędrca o takim samym imieniu, który był synem Syracha. Dla uniknięcia zamętu związanego z imieniem autora mówimy o tej księdze właśnie „Mądrość Syracha”, choć autorem jest syn owego Syracha, Jezus. Jest to też jedyna księga biblijna, której datę powstania można wskazać dość jednoznacznie i z bardzo dużą dokładnością.

Przejdź do paska narzędzi