List do Rzymian – ciąg dalszy

Czytamy dalej List do Rzymian. Dziś dochodzimy do najbardziej znanej, charakterystycznej tezy Pawła, że mianowicie ludzie są usprawiedliwieni z łaski przez wiarę, a nie poprzez pełnienie uczynków Prawa. Warto zwrócić uwagę na kilka niuansów.

1. Czytając polski przekład, możemy odnieść wrażenie, że usprawiedliwienie jest jakimś niemal bytem czy stanem, który ludzie mają osiągnąć. Tymczasem chodzi po prostu o czasownik pochodzący od słowa „sprawiedliwość”. Kiedy Paweł mówi, że dostępujemy usprawiedliwienia, to używa po prostu jednego słowa – dikaioumenoi. Tym, do czego dążymy, jest po prostu sprawiedliwość. Usprawiedliwienie to stanie się sprawiedliwym, a nie jakieś odrębne „coś”.

2. Dodatkowym niebezpieczeństwem są skojarzenia, jakie podsuwa nam polskie słowo „usprawiedliwienie”. Modelowym przykładem jest usprawiedliwienie przynoszone do szkoły i podpisane przez matkę. Usprawiedliwienie oznacza jakieś uznanie kogoś za niewinnego, choć faktycznie był winny (tu: nie był w szkole). Każdy lubi znaleźć dla siebie jakieś usprawiedliwienie. Każdy lubi też, gdy usprawiedliwiają go inni. Niestety czytamy Pawła właśnie w tym kluczu, tak jakby Bóg nas w taki właśnie sposób usprawiedliwiał. W takiej teologii Bóg mówi: „Ok, nic się nie stało, mimo że się stało”. Nie ma to nic wspólnego z myślą Pawła, o czym przekonaliśmy się wczoraj, słysząc o bezkompromisowym sądzie Boga nad wszystkimi ludźmi. Bóg Pawła zawsze nazywa zło złem.

3. Usprawiedliwienie w takim sensie, o jaki tu naprawdę chodzi, to po prostu uczynienie sprawiedliwym. Upiększenie to uczynienie siebie pięknym, na przykład poprzez odpowiednie zabiegi pielęgnacyjne. Analogicznie usprawiedliwienie to po prostu zrobienie z człowieka sprawiedliwego gościa.

4. Dlaczego akurat sprawiedliwego? Bycie sprawiedliwym to typowa kategoria żydowska, od której roi się w Starym Testamencie. Paweł jako Żyd również się nią posługuje, tym bardziej, że związany był wcześniej ze stronnictwem faryzeuszów, dla którego ta kategoria była, jak się zdaje, szczególnie istotna. Człowiek powinien być wedle tego spojrzenia właśnie sprawiedliwy. W praktyce różnie bywa i w tym leży cały dramat ludzi.

5. Jeśli ta kategoria do ciebie nie przemawia, przełóż ją sobie na jakąś współczesną. Dziś na przykład każdy chce być „dobrym człowiekiem”. Chodzi z grubsza o to samo. Paweł odpowiada więc w Liście do Rzymian na pytanie o to, jak stać się autentycznie dobrym człowiekiem.

6. Paweł stwierdza, że wszyscy zawodzą i nikt sam z siebie dobry nie jest. Ogłasza jednocześnie, że stajemy się dobrymi ludźmi za darmo, z łaski Boga, która jest w Jezusie. Gdy spotykamy miłość Boga w Chrystusie, stajemy się wreszcie dobrymi ludźmi. Nie dzięki własnym wysiłkom, lecz dzięki miłości Boga.

7. Usprawiedliwienie, nasza sprawiedliwość, czyli nasze bycie dobrymi ludźmi bierze się z daru łaskawego Boga. Jak się pod ten dar podłączyć? Przez wiarę. Właściwa formuła teologii Pawła brzmiałaby: usprawiedliwienie z łaski przez wiarę, a nie, jak się czasem mówi: usprawiedliwienie z wiary. Nasze zbawienie nie jest nagrodą za wiarę, ale wiara jest recepcją darmowego daru zbawienia.

8. Jaka wiara? Chodzi o wiarę, jak słyszymy, w Jezusa Chrystusa. Ciekawe jest to, że w tekście greckim pojawia się tu po prostu fraza „pistis Iesou” w różnych wariantach gramatycznych. Podobnie jest w Liście do Galatów. Tak hiper-dosłownie oznaczałoby to „wiarę Jezusa”. Standardowo tłumaczy się jednak tę frazę jako „wiara w Jezusa”. Większość znawców greki i Nowego Testamentu uważa, że chodzi o „wiarę w Jezusa”, jednak nie brakuje osób dzielących włos na czworo i obstających przy tym, że Pawłowi chodzi o „wiarę Jezusa”. Jaka wiara czyni nas zatem „usprawiedliwionymi”? Wiara w Jezusa jako naszego zbawiciela, czy też wiara Jezusa? A jeśli wiara Jezusa, to co to znaczy? Czy chodzi o ufność, którą miał sam Jezus, a która uratowała nas wszystkich? Czy raczej o to, że my sami mamy mieć podobną wiarę do tej, którą miał Jezus – i w tym sensie mieć wiarę Jezusa? Ciekawe.

9. Paweł stwierdza na koniec, że usprawiedliwienie dokonuje się na podstawie wiary, a nie przez pełnienie uczynków Prawa. Potem dodaje, że przecież Bóg nie jest Bogiem tylko Żydów. Mamy więc jasność, że nie chodzi o czyny moralne – bo te powinni pełnić wszyscy, także poganie, jak dowiadujemy się wcześniej, na początku Listu do Rzymian – ale o akty religijne, o których mówi Tora. Paweł mówi więc: Żeby stać się dobrym człowiekiem, trzeba uwierzyć w miłość Boga (tak jak Jezus lub objawioną w Jezusie). To jedyna droga. Nikt nie stanie się dobrym człowiekiem dzięki religii jako takiej.

10. Nikt nie może się chlubić, nawet jeśli faktycznie staje się coraz lepszy. Bo staje się lepszy dzięki Bożej miłości, a nie dzięki swoim religijnym wysiłkom. Nie staje się też lepszy dzięki wysiłkom moralnym, bo zmiana jego postępowania wynika ze spotkania Bożej miłości, a nie własnego spinania się.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przejdź do paska narzędzi