Zmartwychwstanie – prawda czy iluzja?

Jeden z zasadniczych i najczęściej powtarzanych zarzutów wobec wiary w zmartwychwstanie Jezusa jest następujący: Wiara ta powstała nie na kanwie jakiegoś wydarzenia, ale po prostu zrodziła się w głowach ludzi, którzy mieli wyrzuty sumienia wobec Jezusa. Ten zarzut powtarzano przez wieki, a współcześnie jest on wyposażony w całe instrumentarium nowoczesnej wiedzy psychologicznej i neuronaukowej.

Co ciekawe, Ewangelie same podkładają się pod taki zarzut. Dziś słyszymy bowiem, że Herod interesuje się Jezusem i zbiera o Nim różne opinie. Wśród nich króluje ta, że Jezus jest Janem Chrzcicielem, który powstał z martwych. A zatem zmartwychwstanie konkretnej jednostki nie było czymś nie do wyobrażenia dla tamtych ludzi. Spodziewano się, że na przykład Jan mógłby zmartwychwstać.

Kontekstem przekonania, że akurat Jan mógłby zmartwychwstać, jest oczywiście drastyczny koniec życia tego męża Bożego. Prorok został wszak brutalnie zamordowany z rozkazu Heroda Antypasa. Dziś słyszymy, że Herod wątpi w to, że Jezus jest zmartwychwstałym Janem, ale bądźmy poważni i zauważmy, że to tylko złagodzenie ze strony Łukasza. W Ewangelii Mateusza i stanowiącej podstawę obydwu pozostałych Ewangelii Marka to sam Herod jest przekonany, że Jezus to zmartwychwstały Jan (Mk 6, 16; Mt 14, 1).

Herod jawi się więc jako gość, który najpierw zabił niewinnego proroka Jana, a następnie, słysząc o nieco podobnym proroku Jezusie, boi się, że to tamten pierwszy zmartwychwstał. Herod jako pierwszy w opowieści ewangelicznej wierzy zatem w zmartwychwstanie konkretnej jednostki! I jest to wiara zrodzona ewidentnie z wyrzutów sumienia. Warto też zapamiętać, że kwestia zmartwychwstania w judaizmie drugiej świątyni nie oznacza „wiary w życie pozagrobowe”, przekonania, że coś jest po drugiej stronie, czy jak jeszcze chcesz to nazwać. Wiara w zmartwychwstanie to sprawa społeczna, to kwestia sprawiedliwości i odpowiedzi Boga na syf świata. Herod obawia się, że zaszedł za skórę Bogu, zabijając Jana. Zmartwychwstanie proroka oznaczałoby, że tak właśnie się stało.

Co ze zmartwychwstaniem Jezusa? Podobieństwa są druzgocące. Uczniowie co prawda nie zabili Mistrza, ale opuścili Go, uciekli i pozostawili na pastwę uzbrojonych po zęby Rzymian w ogrodzie Getsemani. Potem udawali, że Go nie znają, a niektórzy ponoć nawet wprost się Go zapierali. Czy późniejsza wiara tych ludzi w to, że Jezus powstał z martwych, też nie jest owocem wyrzutów sumienia?

To niesamowite, że Ewangelia sama podsuwa nam taki pomysł. Gdy ktoś jest niepewny tego, co głosi, unika wszelkich trudności, wygładza zawiłości i oddala trudne pytania. Kiedy ktoś natomiast jest w pełni przekonany o tym, co głosi, nie boi się zarzutów. Może nawet prowokacyjnie sam się podkładać i podrzucać kontrargumenty oponentom. Ewangelia tak właśnie robi, pokazując, wiara w zmartwychwstanie Jezusa mogłaby być iluzją zbrukanych sumień.

Czy Jezus rzeczywiście zmartwychwstał, cokolwiek to znaczy? Jak odróżnić prawdziwe zmartwychwstanie od fałszywego? Wiara w zmartwychwstanie Chrystusa nie oznacza po prostu przekonania, że jest życie po śmierci, bo w to wierzą różni ludzie od zarania dziejów kultury. Oznacza, że Bóg w pełni aprobuje i przyjmuje życie Jezusa jako swoje. Oznacza, że Bóg utożsamia się z Jezusem i pokazuje nam, że to w Jego życiu można Go znaleźć. Oznacza wreszcie, że zmienia się cały porządek świata i odtąd mamy żyć jezusowo, żyć królowaniem Boga.

Można w to wierzyć lub nie, przyjmować lub odrzucać. Jeśli chcesz – mówi Ewangelia – możesz uznać, że to wszystko tylko iluzja. Twój wybór.

 

One Reply to “Zmartwychwstanie – prawda czy iluzja?”

  1. Ppp pisze:

    Jak się kogoś bardzo kocha, to się go „widzi” we śnie i na jawie – ani nowość ani problem.
    Dla mnie większym problemem w dzieciństwie było uznanie, że Maria, po urodzeniu co najmniej jednego dziecka, pozostała dziewicą. W czwartej klasie podstawówki powiedziałem księdzu, że jest to niemożliwe. Odpowiedział, że „mam prawo nie rozumieć, ale muszę wierzyć”. Nie uwierzyłem – uznałem, że jak ktoś produkuje dogmaty niezgodne z nauką na poziomie szkoły podstawowej, to sam sobie jest winien.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przejdź do paska narzędzi