Jezus był analfabetą?

Już Ewangelia Marka, najstarsza spisana opowieść o Jezusie, relacjonuje pobyt Mistrza w rodzinnym miasteczku. Jak pamiętamy, w Nazarecie Chrystus nie zostaje przyjęty ciepło, lecz raczej wzgardzony jako nader dobrze znany swojak. Łukasz rozwija finezyjnie tę historię, pokazując Jezusa czytającego tekst Izajasza w synagodze, mówiącego, że słowa księgi proroka spełniają się tu i teraz, a następnie cudem unikającego strącenia ze skały.

Tym samym w dzisiejszej Ewangelii napotykamy jedyną w Nowym Testamencie wzmiankę o tym, że Jezus cokolwiek czytał, a tym samym potrafił to robić. Do tego mamy jeden tekst (J 8), który pokazuje Jezusa piszącego.

Są to tylko dwa teksty, a poza tym słabo wiarygodne historycznie. Opowieść Łukasza znajduje się tylko w jego Ewangelii i z dużym prawdopodobieństwem może być spekulacją nabudowaną na prostej historii Marka. Z kolei tekst zawarty w Ewangelii Jana, po pierwsze, wcale nie musi mówić o pisaniu, ale na przykład o rysowaniu czy grzebaniu palcami w błocie. Po drugie, także to jest tekst o wątpliwej podstawie historycznej. Opowieść o niedoszłym ukamienowaniu cudzołożnicy znajduje się tylko w czwartej Ewangelii, a więc najpóźniejszej. Co więcej, została do niej sztucznie doklejona, a więc nie przynależy do właściwego, genetycznie patrząc, tekstu tej Ewangelii.

Mamy więc jeden jedyny tekst, w którym Jezus coś czyta. Mamy też jeden jedyny tekst, w którym być może chodzi o to, że Jezus coś pisze. Obydwa te teksty są dyskusyjne jeśli chodzi o ich wartość historyczną. Czy Jezus rzeczywiście umiał czytać i pisać? A może był analfabetą?

Pytanie o ewentualny analfabetyzm Jezusa jest jednym z dyskutowanych przez historyków zajmujących się kwestią tak zwanego Jezusa historycznego. Podaje się szereg argumentów zarówno za, jak i przeciw analfabetyzmowi nauczyciela z Nazaretu. Dyskusję na ten temat zgrabnie podsumował John Paul Meier w pierwszym tomie swojej monumentalnej pracy „A Marginal Jew”.

Co przemawiałoby za tym, że Jezus był analfabetą? Oczywiście przede wszystkim sam kontekst historyczny jego życia. W przeciwieństwie do dzisiejszych czasów w minionych wiekach ogromna większość ludzi była niepiśmienna. Choć rozczytujemy się w filozoficznych i innych dziełach starożytnych pisarzy, a przez to antyk kojarzy nam się z wielkimi uczonymi, musimy pamiętać, że obcujemy w ten sposób z produktami myśli zupełnie nielicznych elit. W starożytności prawie nikt nie umiał czytać ani pisać. Uważa się, że na terenie Imperium Romanum współczynnik analfabetyzmu musiał sięgać ponad 90%. W przypadku Jezusa mówimy o obrzeżach Imperium Rzymskiego, o okupowanym Izraelu, o ludzie jeszcze niedawno koczowniczym. Mówimy wreszcie o wieśniaku z Galilei, pochodzącym z zapyziałej wioski Nazaret. Nie o uczonym w piśmie, członku arystokracji kapłańskiej czy elitarnego bractwa faryzeuszów. O cieśli z Nazaretu. Czy taki człowiek, statystycznie rzecz biorąc, miał szanse nauczyć się pisać i czytać? Jak przyznaje Ewangelia Jana, Jezus nie pobierał żadnych nauk (7, 15).

Co przemawiałoby za tym, że Jezus nie był analfabetą? Tu znów źródłem argumentacji jest przede wszystkim kontekst historyczny. Choć statystycznie w skali globalnej niemal nikt nie umiał czytać, czy nie mogło być tak, że akurat Żydzi dość powszechnie czytali? W końcu lud Izraela miał od dawna szczególną cześć dla Tory, wokół niej ogniskując swoje życie religijne i społeczne. Wiemy, że młodych chłopców uczono już dawno temu czytać Torę. Czy nie było tak już w czasach Jezusa i nie dotyczyło to Jego samego? Niektórzy uważają, że tak właśnie było. Potwierdzałby to dzisiejszy tekst Łukasza. Skoro przynajmniej w latach 70. czy 80. przypisuje się Jezusowi umiejętność czytania, to znaczy, że nie jest to wcale coś absurdalnego. Możliwe też są, pamiętajmy, opcje mieszane, to znaczy Jezus mógł umieć czytać (właśnie w kontekście religijno-synagogalnym), a jednocześnie nie umieć pisać – nauka pisania nie była dla Żydów tak istotna i traktowano ją jako coś odrębnego od nauki czytania.

Która opcja jest bardziej prawdopodobna? Niektórzy twardo trzymają się ogólnych historycznych prawideł i statystyk, wyraźnie stwierdzając, że Jezus musiał być analfabetą. Inni akcentują specyfikę żydowskiego podejścia do świętych pism i stwierdzają bezceremonialnie, że na pewno Jezus był uczony czytania tychże pism.

Jak ze wszystkimi innymi rzeczami i historycznymi zawiłościami, także tymi związanymi z interpretacją Biblii czy życia Jezusa, tak i tutaj wiele zależy od nastawienia kogoś, kto się nad tym zastanawia. Wydaje się, że niektórzy bardzo chcą pokazać i przekonać siebie i innych, że Jezus był analfabetą (na przykład po to, żeby Go przez to jakoś dyskredytować). Inni są z góry przekonani, że Jezus musiał być piśmienny (bo wydaje im się, że uwłaczałoby Mu, gdybyśmy stwierdzili inaczej lub że trzeba bronić historycznego charakteru dzisiejszej perykopy).

Osobiście przyznaję się do swojego nastawienia i jasno je wyrażam: Wolałbym, żeby Jezus był analfabetą. Przykładam dużą, zbyt dużą wagę do całej intelektualnej sfery życia, do czytania i pisania. Czasem wydaje mi się, że najważniejsze jest to, żeby ktoś coś przeczytał, żeby jak najwięcej ludzi czytało. Świadomość, że Syn Boży mógł być analfabetą, stawia mnie do pionu. Daje pokorę i rzuca jasne światło na rzeczywistość. Zbawienie świata nie leży w czytaniu i pisaniu. Potęgą człowieczeństwa jest miłość, a nie to, co kto napisał czy przeczytał.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przejdź do paska narzędzi