Józef z Księgi Rodzaju jako Jezus

Skoro Józef Egipski nie przypomina tak do końca Edypa, to kogo ostatecznie przypomina? Odpowiedź nie jest szokująca ani oryginalna. W naszej kanonicznej, duchowej, chrześcijańskiej lekturze Biblii jest czymś normalnym, że upatrujemy w wielkich postaciach Starego Testamentu zapowiedzi Chrystusa. Józef także przypomina Jezusa, pod pewnymi względami nawet bardzo mocno.

Ciekawe jest jednak to, że mamy tutaj do czynienia z podobieństwem, które nie jest eksplorowane przez samych autorów Nowego Testamentu. Ewangeliści jawnie kreują Jezusa na przykład na nowego Mojżesza – szczególnie Mateusz, u którego Chrystus daje nową wykładnię Prawa siedząc na jakiejś górze niczym na Synaju. Świadomie wykorzystywane jest także podobieństwo Jezusa do Eliasza i Elizeusza, choć jednocześnie nowym Eliaszem w niektórych tekstach ma być Jan Chrzciciel. Widać to choćby w opisach rozmnożenia chleba, które są wypisz, wymaluj zaczerpnięte z przekazów o Elizeuszu. Wreszcie świadomie nawiązuje się w portretowaniu Jezusa w Nowym Testamencie do postaci Dawida, co jest szczególnie istotne z punktu widzenia przedstawiania Jezusa jako mesjasza. Tu warto wspomnieć choćby o kwestii narodzin w Betlejem. Do tego Chrystus jawi się jako nowy Adam, nie tylko w Listach Pawła, ale też w Ewangelii Marka, gdzie po wyjściu na pustynię przebywa wśród zwierząt niczym w nowym raju.

Trudno jednak udowodnić, żeby autorzy Nowego Testamentu przykładali jakąś wagę do analogii Józef–Jezus. Nie dziwota, że analogia ta nie była też szczególnie nośna w późniejszej teologii. Co prawda słynna Homilia paschalna Melitona z Sardes mówi, że Jezus był sprzedany w Józefie, ale to tylko skromna wzmianka, będąca częścią długiej wyliczanki starotestamentalnych zapowiedzi Paschy Pana.

Na szokującą wręcz paralelę pomiędzy losami Józefa, syna Jakuba, a żywotem Jezusa, zwrócił uwagę Brant Pitre w swojej książce „Jezus i żydowskiej korzenie Maryi”. Być może ktoś zrobił to wcześniej i niezależnie od niego, ale ja pierwszy raz z tak dobitnym zestawieniem tych dwóch postaci biblijnych zetknąłem się tam. Ciekawostką jest, że Pitre wpadł na szereg szczegółów związanych z tym zestawieniem dzięki studentom, z którymi rozmawiał na zajęciach. To oni, stymulowani przez wykładowcę, odnajdywali w dyskusji kolejne elementy podobieństwa między Józefem a Jezusem. To dość budująca historia, która pokazuje, że uniwersytet naprawdę może mieć sens, a wykładowcy nie tylko mogą coś dać studentom, ale też dzięki nim mogą rozwijać swoje poszukiwania.

Ale do rzeczy. Spróbujmy z grubsza wyliczyć, w jaki sposób historia Józefa zapowiada losy Zbawiciela. Otwieramy 37. rozdział Księgi Rodzaju i jedziemy. Józef był ukochanym synem swojego ojca Jakuba. Jezus był ukochanym synem niebieskiego Ojca. Bracia Józefa znienawidzili go. Podobnie z nienawiścią swoich pobratymców zetknął się Jezus w ramach swojej misji. Józef opowiada pełne symboliki sny. Jezus opowiada pełne symboliki przypowieści. Józef wprawił w osłupienie swoich rodziców, sugerując swoimi opowiastkami, że jest od nich większy. Jezus wprawił w osłupienie swoich rodziców, zostając w jerozolimskiej świątyni i mówiąc, że musi być w sprawach Ojca. Józef należy do dwunastu braci, tworzących pokolenia Izraela. Jezus gromadzi dwunastu uczniów, by zgromadzić na nowo Izraela. Józef sugeruje, że pewnego dnia wszyscy oddadzą mu pokłon. Jezus, według Pawła i innych autorów, ma być tym, któremu w końcu pokłonią się wszyscy ludzie.

Właściwa akcja zaczyna się, gdy bracia Józefa pracują, a ten zostaje do nich posłany przez ojca. Jezus także został posłany do braci przez samego Ojca. Józef wyraził gotowość do tej misji słowami: „Jestem gotów”. List do Hebrajczyków, nawiązując do jednego z psalmów, podobnie wyraża gotowość Chrystusa do spełnienia Jego misji. Józef nie może początkowo znaleźć swoich braci. Jezus nie mógł skłonić wszystkich swoich braci do nawrócenia, nie mógł ich „znaleźć”. W końcu bracia Józefa zaatakowali go i zhańbili. Podobnie Jezus został zdradzony i wydany na hańbę przez swoich rodaków. Bracia Józefa sprzedali go przedstawicielom obcego mocarstwa. Podobnie rodacy Jezusa wydali go Rzymianom. Gość, który ostatecznie postanowił sprzedać Józefa, nazywał się Juda i był jednym z dwunastu braci. Gość, który ostatecznie postanowił sprzedać Jezusa, nazywał się Juda (w naszym spolszczeniu Judasz) i był jednym z dwunastu uczniów. Pohańbienie Józefa wiązało się też z odarciem go z szat. Podobnie odarto z szat Jezusa w czasie Jego męki.

W kolejnym rozdziale czytamy o tym, że Józef mieszkał z rodziną Potifara, ale nie chciał spać z jego żoną. Józef okazał się więc niewinny, a jednak został surowo ukarany. Podobnie Jezus był niewinny, a jednak został skazany na sromotne katusze. Józef w więzieniu przebywa między dwoma skazańcami, z którymi wdaje się w rozmowy. Jezus natomiast został ukrzyżowany pomiędzy dwoma łotrami i też wchodzi z nimi, według Łukasza, w jakąś interakcję.

Wreszcie Józef zostaje niespodziewanie wywyższony i jego hańba zostaje zdjęta. Jezus po swojej męce zmartwychwstaje i osiąga chwałę. Józef zasiada po prawicy faraona, natomiast Jezus po prawicy Ojca.

Najważniejsze w całej tej układance jest to, co robi Józef/Jezus wobec swoich braci, którzy go zdradzili, skazali na hańbę i po prostu się go pozbyli. Można by się spodziewać, że skoro taki ktoś, zdradzony, wykpiony i zmasakrowany, dojdzie do potęgi i jego los się totalnie odwróci, to nadejdzie godzina zemsty. Taki ktoś, według naszej logiki, powinien w najlepszym razie zlekceważyć tych, którzy źle go potraktowali, a w najgorszym razie odpłacić im pięknym za nadobne. A jednak Józef wykorzystuje swoją pozycję nie tylko nie do tego, by zemścić się na braciach, ale właśnie do tego, by ich uratować przed nadchodzącymi latami głodu. Jezus po zmartwychwstaniu ogłasza pokój i zbawienie wszystkim tym, którzy doprowadzili do Jego śmierci. Wywyższony Józef ucztuje ze swoimi braćmi, a Jezus ucztuje ze swoimi dwunastoma uczniami. W pewnym momencie Józef daje się poznać braciom. Oni boją się jak cholera, ale on ogłasza, że ich kocha i że ich wina jest im przebaczona. Mówi nawet, że tak się musiało stać, żeby on został wywyższony i uratował Izraela. Podobnie Jezus daje się poznać uczniom po zmartwychwstaniu. W opisach wydarzeń paschalnych także czytamy o lęku, jaki ogarniał świadków zmartwychwstania. Jednak Jezus również nie tylko przebacza tym, którzy Go opuścili, ale ogłasza im i całemu światu zbawienie. Jest to zbawienie nie tyle pomimo, co w paradoksalny sposób wręcz DZIĘKI temu, że Jezus został zdradzony i opuszczony. Bracia Józefa, ucieszeni tym wszystkim, ogłaszają z radością, że Józef żyje. Uczniowie Jezusa także zaczęli głosić, że On żyje – i robią to dziś.

Historia Józefa naprowadza nas w proroczy sposób na prawdę o wydarzeniu Paschy Jezusa. Bracia Józefa zachowali się beznadziejnie, wrzucając go do studni i sprzedając Madianitom. Ale gdyby tego nie zrobili, Józef nie zostałby drugim kolesiem po faraonie w Egipcie, a następnie nie uratowałby Izraela przed klęską głodu! Józef nie tylko z serca przebacza zdrajcom, ale pozwala im zrozumieć, że z ich obrzydliwego postępku Bóg wyprowadził największe dobro. Ta historia pozwala nam pojąć, że nie jest wcale irracjonalne (choć jest przekraczające nasze pojmowanie) to, co mówi się w Kościele o Jezusie, Jego śmierci i zmartwychwstaniu. Jest do wyobrażenia i nie jest absurdalne, choć jest szokujące, że z najgorszego łajna może wyniknąć zbawienie ludzi. Na nasze grzechy Bóg odpowiada przebaczeniem, a nie zemstą. Co więcej, z naszego zła, poprzez które ukrzyżowaliśmy Jezusa, Bóg wyprowadza największe dobro, zbawiając nas. „Szczęśliwa wina”, jak to śpiewa Kościół w paschalną noc.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przejdź do paska narzędzi