Józef z Księgi Rodzaju jako Edyp

Czytamy obecnie w czasie liturgii historię o Józefie, jednym z synów Jakuba. Został on, jak pamiętamy, sprzedany przez swoich braci i trafił do Egiptu, gdzie zrobił zawrotną karierę.

Jaka jest geneza barwnej opowieści o Józefie? Prawdopodobnie jest ona głównie bardzo praktyczna. Izraelici opowiadali sobie swoje początki poprzez legendy o wielkich patriarchach, wędrujących sobie gdzieś w okolicach Kanaanu, choć jeszcze nie panujących nad tymi ziemiami. Opowiadano jednak również (może robili to ci sami ludzie, a może inne plemiona) o tym, że Izrael pochodzi z Egiptu. Przodkowie Izraelitów mieli być niewolnikami w egipskim imperium, skąd wyprowadził ich niesamowity wódz Mojżesz, kierowany przez samego Boga. Jak pogodzić te dwie tożsamościowe opowieści? Nasi ojcowie byli nomadami w tych ziemiach, aż w końcu z ich potomstwa ukształtował się naród? Czy raczej byliśmy niewolnikami w Egipcie i uciekliśmy stamtąd, by osiągnąć ziemię obietnicy? Opowieść o Józefie unifikuje te dwie tradycje. Józef jest łącznikiem pomiędzy światem patriarchów a historią Mojżesza. Jego barwne dzieje wyjaśniają, że najpierw byliśmy nomadami w Kanaanie, potem jednak trafiliśmy do Egiptu, by następnie uciec zeń i znów wrócić do Palestyny.

Ten praktyczny, wyjaśniający kontekst nie zmienia w niczym faktu, że saga o Józefie jest głęboka, poruszająca, mocna teologicznie i egzystencjalnie. Do dziś dostarcza wielu wzruszeń i nie dziwota, że jest jedną z ulubionych biblijnych historii dla wszystkich katechetów i pobożnych rodziców, którzy opowiadają ją swoim podopiecznym.

Wiele jest aspektów historii Józefa, jednak dziś zwrócimy uwagę na ten, który wydobył wielki humanista René Girard w swojej książce „Widziałem szatana spadającego z nieba jak błyskawica” (10/10). Jednym z wątków tej książki jest rozróżnienie i przeciwstawienie Biblii i mitologii. Nie jest to coś popularnego, najczęściej bowiem badacze starają się pokazywać, że zawarte w Piśmie Świętym wątki mityczne i legendarne są paralelne do mitów i legend innych ludów. Sam mit rozumie się jako coś pozytywnego, jako pewną symboliczną opowieść wyrażającą metafizyczne intuicje i duchowe nastawienie ludzi wobec tajemnicy rzeczywistości. Nie wnikając teraz w te sprawy, odnotujmy tylko, że dla Girarda jest inaczej. W jego myśli słowo „mit” ma znaczenie pejoratywne i odpowiada w zasadzie sensowi potocznemu.

Mit to zatem ściema, przeciwieństwo prawdy. Biblia natomiast, nawet gdy przybiera szaty mityczne i nawiązuje do mitu, w przeciwieństwie do niego mówi prawdę. I nie chodzi tu kompletnie o historyczną dosłowność. Nie idzie w ogóle o to, że jakiś na przykład mit sumeryjski nie opowiada wiernie historii świata, a początek Księgi Rodzaju odpowiada literalnie dziejom kosmosu. Nie, pod tym względem te opowieści się nie różnią – żadna z nich jest historiografią czy podręcznikiem historii naturalnej. Girardowi chodzi o poziom przesłania. Mity kłamią, a Biblia przekazuje prawdę o egzystencji człowieka – i w tym sensie jest w niej zawarte objawienie.

Jeśli przetrwałeś ten wstęp, teraz przejdziemy już do opowieści o Józefie. Legenda o tym synu Jakuba służy Girardowi za sztandarowy przykład tego, jak Biblia z jednej strony formalnie podobna jest do mitów i legend pogańskich, a z drugiej jak odbiega od nich swoim orędziem. Do czego konkretnie podobna jest historia Józefa Egipskiego? Do historii Edypa, którą przekazuje nam w dramatycznej postaci Sofokles. Józef zostaje porzucony przez swoich krewnych. Tak samo porzucony zostaje Edyp. Powodem porzucenia Józefa są między innymi tajemnicze jego sny, a powodem porzucenia Edypa są tajemne przepowiednie. Obaj ci bidocy, pozostawieni własnemu losowi, odnoszą jednak wielki sukces. Józef staje się drugim kolesiem w Egipcie po faraonie, natomiast Edyp zostaje królem Teb. Jak doszli do tych zaskakująco wysokich stanowisk? Józef przez wyjaśnianie snów, natomiast Edyp przez odgadnięcie zagadki sfinksa – to dość podobne. O ile Edyp gada ze sfinksem, o tyle Józef ląduje u stóp kamiennego sfinksa, czyli w Egipcie. Nad jednym i nad drugim wisi jakaś przepowiednia. Tyle podobieństw.

Czym różni się Józef od Edypa? Zacznijmy od tego, z czym kojarzy się nad przede wszystkim Edyp. Oczywiście, dzięki Zygmuntowi Freudowi, kojarzy się nam przede wszystkim ze spaniem z własną matką. Tragedia Edypa leży w tym, że nieświadomie zabił on swojego ojca, a następnie ożenił się z rodzoną matką, co sprowadziło nań klątwę i zagładę. Co to ma wspólnego z historią Józefa? Girard proponuje, by spojrzeć od tej strony na epizod, gdy ukochany syn Jakuba zostaje otoczony opieką przez dostojnika Potifara. Józef jest w gruncie rzeczy młodym chłopcem, więc jego zamieszkanie z Potifarem i jego żoną można zrozumieć w kluczu jakiejś adopcji. Wykorzeniony ze swojej Jakubowej rodziny Józef znajduje ojca i matkę w Egipcie w osobach Potifara i jego żony. Jeśli spojrzeć na to z tej perspektywy, to opowieść o tym, jak żona Potifara chce współżyć z Józefem, można zinterpretować edypalnie.

Czym ostatecznie różni się opowieść o Józefie od tej o Edypie? Mamy dwie kolorowe, intrygujące opowieści, pełne dramatyzmu i jakiejś mądrości. Dlaczego jedna ma być tylko mitem omawianym na polaku, a drugą po wysłuchaniu opiewamy jako „słowo Boże” i mówimy: „Bogu niech będą dzięki”? Girard podkreśla, że na tle formalnych podobieństw właśnie tym mocniej wybrzmiewa różnica pomiędzy mitem a Biblią. A oto zasadnicza różnica w tym przypadku: Józef nie przespał się z przybraną matką, za to Edyp naprawdę przespał się z matką (i zabił ojca). Józef wiedział, co się dzieje i był świadomy, że proponuje mu się coś złego. Ryzykując posadkę, wikt i opierunek oparł się pokusie i nie zgrzeszył. Edyp natomiast popełnia straszliwe czyny, z czego mit go rozgrzesza. Zauważmy, że Edyp jest winny, a zarazem niewinny. Nie wiedział, że typ, którego zabił, to jego ojciec. Nie zdawał sobie sprawy – i nie mógł sobie zdawać – że Jokasta to jego matka. Edyp sprowadza na siebie straszny los, ale jest rzekomo niewinny. Jest, jak mówimy, bohaterem tragicznym. Józef natomiast jest pokazany jako ktoś, kto wie, co robi i może dokonywać wolnych wyborów. Mógłby zgrzeszyć i wiele go ku temu popychało. Ale wybrał inaczej, postanowił być wierny Bogu i prawdzie. Józef jest wolny i nikt się nad nim nie użala, tak jak użala się mit nad Edypem.

Ostatecznie więc pogańska mitologia i orędzie biblijne jawią się w tym kluczu jako dwie przeciwstawne wizje tego, kim jest człowiek i jaka jest jego odpowiedzialność w świecie. Mit rozgrzesza nas i mówi: „Jesteś niewinny, jesteś taki biedny, robisz źle, ale taki już twój los. Inaczej się nie da, zawsze w tym świecie zrobi się coś złego. Takie masz widocznie geny, albo popędy są w tobie bardzo silne, no w każdym razie nie czuj się winny, to ty jesteś ofiarą tego skomplikowanego świata”. Biblia natomiast powiada: „Jesteś wolny. Choć wiele popycha cię do złego, choć wiele czynników cię determinuje, możesz być wolny i dokonać dobrego wyboru. Nie musisz wcale zgrzeszyć. Możesz chwycić wyciągniętą do ciebie dłoń łaski i oprzeć się złu. Jeśli wybierasz źle, to jesteś winny, ale możesz też wybrać dobrze i być wiernym, choć na świecie może zapłacisz za to sporą cenę”.

Mamy wiec dwa spojrzenia, które konkurują ze sobą do dzisiaj. Jedno to przeakcentowanie tego, co od człowieka nie zależy i podkreślanie nędzy ludzkiego losu i niechybności zła. Drugie to stwierdzenie, że jednak jesteśmy wolni i nie musimy się wcale w tym świecie ześwinić. W tej pierwszej optyce człowiek jest marionetką, co jest dla niego w sumie wygodne. W tej drugiej jest wolnością i odpowiedzialnością, która za swoje czyny odpowiada przed Bogiem.

Józef ostatecznie, mimo pewnych podobieństw, nie jest zatem Edypem. Kim natomiast jest? Kogo naprawdę przypomina Józef? O tym jutro, w kolejnym odcinku. Tylko na „Kompletnie inaczej”. Zostańcie z nami!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przejdź do paska narzędzi