Jezus syn Syracha i Jezus Żyd

Księga Mądrości Syracha to jedyna w katolickiej Biblii księga, której autorem jest Jezus. Nie chodzi jednak o Jezusa Chrystusa, ale o jakiegoś mędrca o takim samym imieniu, który był synem Syracha. Dla uniknięcia zamętu związanego z imieniem autora mówimy o tej księdze właśnie „Mądrość Syracha”, choć autorem jest syn owego Syracha, Jezus. Jest to też jedyna księga biblijna, której datę powstania można wskazać dość jednoznacznie i z bardzo dużą dokładnością. W przeciwieństwie do wielu innych ksiąg, Syrach nie był redagowany przez wiele lat czy wieków, ale został po prostu spisany przez autora, a po kilkudziesięciu latach przełożony na grekę przez jego wnuka. Wszystko to działo się w II wieku przed Chrystusem, a więc niemal w przededniu czasów Nowego Przymierza.

Mądrość Syracha, jako że przetrwała w całości tylko w greckim przekładzie (hebrajskie fragmenty odnaleziono dopiero w Qumran), nie mogła być i nie była uważana przez żydowski mainstream za księgę natchnioną. Nie ma tej księgi w kanonie jerozolimskim i po dziś dzień dla wyznawców judaizmu jest ona apokryfem. Dla nas jest to jedna z ksiąg deuterokanonicznych, których mamy w naszym Starym Testamencie siedem. Są to księgi, które znajdują się naszej Biblii, choć nie zostały włączone do Biblii hebrajskiej.

Nie zmienia to faktu, że Mądrość Syracha wyraża jakiś stan wiary i świadomości Izraela z czasów zaraz przed przyjściem na świat Jezusa z Nazaretu. W tekście księgi, w który wsłuchujemy się od paru dni w czasie liturgii, znajdujemy przede wszystkim mądrościowe powiedzonka czy przysłowia, dotyczące między innymi wychowania dzieci, zachowywania się przy stole lub tego, by nie oglądać się za mężatkami. Dziś jednak słyszymy pełną gorliwości modlitwę, w której autor prosi Boga z jednej strony o nawrócenie wszystkich ludów świata, a z drugiej o przywrócenie chwały Izraela. Obie te rzeczy są powiązane – gdy świat zobaczy, że Bóg okazuje dobroć Izraelowi i przywraca jego wielkość, sam nawróci się do Najwyższego. Dlatego syn Syracha prosi między innymi, by Bóg zgromadził wszystkie szczepy Jakuba. Dlaczego to tak istotne?

Izrael, wedle swoich legend i tradycji, miał być od początku złożony z dwunastu pokoleń. Każde pokolenie składa się z potomków odpowiedniego syna patriarchy Jakuba, który nosił też przydomek Izrael. Być może ta opowieść o synach Jakuba była czymś w rodzaju legendarnej podbudowy faktu, że Izrael powstał ze zjednoczenia jakichś plemion. W każdym razie liczba dwunastu pokoleń była czymś kluczowym dla tożsamości izraelskiej. Niestety z podziałem na pokolenia stało się coś dziwnego. O ile jeszcze w czasach Mojżesza, potem sędziów i wreszcie królów, Izraelici byli podzieleni na te dwanaście plemion, o tyle po perturbacjach związanych z podziałem królestwa, a potem najazdami Asyrii i niewolą babilońską, tożsamość dwunastu plemion znika. Trwają te dwa plemiona, które miały stanowić Królestwo Judy – a więc pokolenie Judy i Beniamina. Natomiast pozostałe dziesięć po prostu znika. Biblia przestaje o nich wspominać. Czy tożsamość poszczególnych plemion po prostu zanikła przez wymieszanie się ich między sobą i z ludami ościennymi? A może plemiona te zostały uprowadzone i już nigdy nie powróciły do Ziemi Obiecanej? Kwestia zaginionych dziesięciu plemion rozpalała wyobraźnię twórców żydowskich legend w wiekach przed przyjściem Chrystusa. Wierzono, że zaginione plemiona gdzieś są, jakoś powrócą. Uważano, że prawdziwa odnowa Izraela nastąpi wówczas, gdy znów będzie dwanaście pokoleń. Świadectwem tego przekonania jest właśnie choćby dzisiejsza modlitwa z Mądrości Syracha.

Dopiero wiedząc o tym wszystkim, można w pełni zrozumieć, co oznacza Jezusowy gest wybrania właśnie dwunastu, a nie pięciu lub siedemnastu apostołów. Jezus, wybierając dwunastu swoich najbliższych uczniów, mówi: Oto odnawia się prawdziwy Izrael, oto nadchodzi królestwo samego Boga. Dopełniły się czasy, mamy znów dwanaście pokoleń. Oczywiście rzecz ma charakter raczej symboliczny – trudno się spodziewać, żeby każdy z apostołów rzeczywiście był w stanie wykazać swoje pochodzenie od konkretnego syna Jakuba. Ale sam gest jest czytelnym, mesjańskim znakiem odnowy. Jeśli nie wierzysz, że wybranie dwunastu apostołów ma się odnosić do odnowy Izraela złożonego z dwunastu plemion, to przeczytaj sobie, co mówi sam Jezus w Mt 19, 28.

Co z tego wynika? Na pewno to, że nie da się zrozumieć Jezusa, Jego czynów i słów, bez konkretnego kontekstu, jakim jest wiara biblijnego Izraela. Bez Starego Testamentu, bez judaizmu nie można zrozumieć, co robi Jezus i o co Mu chodzi. Żydowska tożsamość Jezusa i żydowskie korzenie chrześcijaństwa to nie jest jakaś ciekawostka dla pasjonatów, ale kluczowy element naszej własnej świadomości, jeśli chcemy być uczniami Chrystusa. Tak, masz rację, że Jezus „to przekraczał”, „był większy niż to”, „nie ograniczał się do tego”, „pokazał coś większego niż to”, „nie daje się sprowadzić do tego”. Ale najpierw, żeby to uchwycić, musisz zobaczyć, CO przekraczał, od CZEGO był większy, do CZEGO się nie ograniczał i do CZEGO nie daje się sprowadzić. Jeśli tracimy z oczu to, że Jezus był Żydem, to tracimy z oczu Jezusa.

 

2 Replies to “Jezus syn Syracha i Jezus Żyd”

  1. Miłosz pisze:

    I z tej znajomości żydowskich korzeni amerykańscy chrześcijanie ewangelikalni uważają za swój obowiązek popieranie państwa Izrael. Powołując się na Pismo mówią „God blesses those who bless Israel”. Republikanie wspierają politycznie, finansowo i militarnie działania państwa Izrael na przykład w konflikcie z Palestyną, ale nie tylko.
    A nasi bracia Afroamerykanie z USA odwołujący się do swoich hebrajskich korzeni noszą stroje z czasów pierwszej świątyni.
    Czysty Jezus.
    Na końcu pastor Chojecki w koszulce z Trumpem wytatuowuje sobie gwiazdę Dawida karabinem na czole a ksiądz Lemański w jarmułce daje wywiad Monice Jaruzelskiej usprawiedliwiając antysemityzm jej ojca w 1968 roku. Wszystko po linii Jezusa.

    • Marcin Walczak pisze:

      Nie rozumiem problemu. Nadużycia i przegięcia nie dowodzą przecież nieprawdy jakiejś tezy. W tym wypadku: zachowania ewangelikalnych i pastora Chojeckiego nie dowodzą tego, że w rzeczywistości nie należy eksponować żydowskich korzeni Jezusa i chrześcijaństwa. Niezależnie od tego, czego dziwnego by ktoś nie zrobił, pozostaje faktem, że Jezus był Żydem, a nie Polakiem. I że Jego życie i nauczanie trzeba czytać w tym kontekście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi